Miri Piri w kuchni

Łatwiej mieć zasady, kiedy się jest najedzonym !

Wpis

wtorek, 07 maja 2013

A we wtorek

Rosołek. Nie niedzielny, lecz piątkowy, albo wtorkowy. U nas nie gotuję się go bardzo często, bo wszyscy za nim przepadają. Na rozgrzanie, na chorobę, na ochotę :)
Rosołek jest dla nas magiczną zupką, jego zapach roznosi się po kuchni, kusi i przyciąga. Każdy po kolei zagląda do dużego garnka, kiedy on sobie delikatnie pyrka na malutkim gazie kilka godzin. Nie wiem jak wy, ale ja zawsze pozwalam mu swobodnie dochodzić do siebie z 4 godziny co najmniej. Wtedy nabiera wiele właściwości zdrowotnych.

 

r

 

SKŁADNIKI:

 

  • kilka porcji rosołowych, skrzydełek, można również serduszek lub cały kurczak

  • 3-4 duże marchewki

  • 2 pietruchy

  • mały seler, lub połowa dużego

  • 3 liście laurowe

  • 4-5 ziaren ziela angielskiego

  • zielona część pora

  • liście magii (lub zwykła przyprawa magii)

  • cebula

 

Mięso myję i zalewam wodą, tak do 3/4 powierzchni garnka. Wstawiam na gaz, dorzucam liście laurowe i ziele angielskie, przykrywam i zostawiam. Chwile przed zagotowaniem zbieram szumowiny, które wypłynęły w mięsa, dzięki temu rosołek będzie klarowny. W zależności od tego, jak długo będzie gotować rosół, musimy dorzucić warzywa. Ja dorzucam tak po 2 godzinach pyrkania rosołu (ale jeśli nie chcecie tak długo gotować, możecie wrzucić je od razu). Kiedy dokładam warzywa, pora związuję nitką, wtedy łatwiej będzie go wyłowić. Następnie obieram dużą cebule, i kładę na palnik na którym podsmażam ją w całości z każdej strony. Do momentu, kiedy skórka cebulki będzie w niektórych miejscach czarna. Wtedy wrzucam ją w całości do rosołu. Nie mam pojęcia, czy którakolwiek z wam miała styczność z dodawaniem takiej cebulki do rosołu, ale u mnie to jest w rodzinie od dawien dawna. Daje to niesamowitego posmaku :) Następnie zbieram tłuszcz z wierzchu, ponieważ my nie lubimy zbyt tłustego. Kiedy rosołek już popyrkał sobie wystarczającą ilość czasu, doprawiam go solą i pieprzem. ( w ewentualności, gdy ktoś nie miał liści magii, czyli lubczyku, dodaje jeszcze magii) Doprawiamy rosół na końcu, ponieważ, gdy doprawimy wcześniej, to zmętnieje.
Często robię tak, że wyciągam wszystko z rosołku już ugotowanego, wszystkie warzywka i mięso, (oczywiście po za cebulą i porem, które wyrzucamy) kroję w małe kawałki w wrzucam z powrotem do rosołu. No i teraz albo gotujemy makaron, albo lane kluski.

 

LANE KLUSECZKI:

 

  • jajko

  • mąka

 

W małym garnuszku miksujemy jajko z mąką do konsystencji wolno lejącej. Ma być gęstsze niż naleśnikowe. Wtedy do wrzącego rosołu, nieustannie mieszając wlewamy małym strumieniem masę z garnuszka. Pozwalamy im się chwilkę pogotować i już :)



d

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
alohaskarbie
Czas publikacji:
wtorek, 07 maja 2013 18:53

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • ewa_ciasteczkowakraina napisał(a) komentarz datowany na 2013/05/07 19:03:46:

    Również bardzo lubię rosół, dobry na kaca :P i nie tylko, a jeszcze z domowym makaronem - pycha! :)

  • alohaskarbie napisał(a) komentarz datowany na 2013/05/08 08:54:53:

    Ewka zgadzam się z Tobą! Na kaca najlepszy :) A makaron jest niestety kupiony, bo nie miałam czasu bawić sie w domowy, ale masz racje, domowy jest o wiele lepszy :)

  • nashelly napisał(a) komentarz datowany na 2013/05/08 12:38:42:

    O taaak! Rosołek - moja najulubieńsza zupa ;) Koniecznie taki prawdziwy, z okami tłuszczyku. Mniam :D

  • martex.82 napisał(a) komentarz datowany na 2013/05/08 12:48:30:

    pycha rosołek, to ja poproszę z lanymi kluseczkami, mniam :)

  • judik1119 napisał(a) komentarz datowany na 2013/05/08 14:33:54:

    Nie ma to jak domowy rosołek:-)

Dodaj komentarz