Miri Piri w kuchni

Łatwiej mieć zasady, kiedy się jest najedzonym !

Wpisy

  • wtorek, 21 maja 2013
    • Rogale z dżemooorem

      Pomysł na dziś: rogale drożdżowe. Puszyste, delikatne z dżemorem własnej roboty w środku. Osoby, które lubują się w gryzieniu rogaliczków – zachęcam :)

       

      x

       

      • 1 szklanka mleka

      • 100 g masła roztopionego

      • 4,5 szklanki mąki

      • 3 jajka

      • 60 g drożdży

      • 0,5 szklanki cukru

      • 0,5 łyżeczki soli

       

      W szklance mleka rozpuszczam drożdże, i dodaję łyżeczkę cukru i odstawiam na bok. W tym czasie, do większej miski wrzucam całą resztę składników i mieszkam. Gdy drożdże zaczną mi już wychodzić z naczynia, dodaję je do miski i mieszam jeszcze raz. Moja babcia mawiała, że, żeby ciasto drożdżowe było gotowe do odstawienia, trzeba je 100 razy 'uderzyć'. Warzechą, czy czym tam akurat to ciasto urabiamy. I coś w tym jest! Jak mam natchnienie, to liczę sobie ile razy już uderzyłam to ciasto, to zawsze w pobliżu setki ciasto jest jednolite i gotowe do rośnięcia.

       

      l

       

      Ciasto odstawiamy na jakąś godzinkę, a potem dzielimy je na 4 części, i każdą część po kolei wałkujemy na kółko, które dzielimy na 8 części. Powstaje nam ładne słoneczko z trójkątów. Teraz u nasady każdego trójkąta kładziemy łyżeczkę dżemu, i zawijamy. Kładziemy na blaszce na papierze do pieczenia, ale tak, żeby koniec zawijania był u spodu, wtedy rogalik się nie rozwinie. Czynność powtarzamy z każdą z części, smarujemy wszystkie rogale roztopionym masłem. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 st. C na około 15 minut. Aż się ładnie przyrumienią z wierzchu :)

      

      e

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „Rogale z dżemooorem”
      Tagi:
      Autor(ka):
      alohaskarbie
      Czas publikacji:
      wtorek, 21 maja 2013 20:27
  • sobota, 18 maja 2013
    • W te pochmurną sobote

      A taka prosta pasta makrelowa. Leżały sobie w lodówce 3 świeżutkie makrele, i myślę, i myślę, no i stwierdziłam, że zrobię. Bardzo prosta, ale jakże smaczna. Niestety nie miałam szczypiorku w domu, ale zachęcam, do posypania nim pasty :)

       

      c

       

      SKŁADNIKI:

      • 3 makrele wędzone
      • 1 cebulka przysmażana
      • 2 łyżki masła miękkiego
      • 2-3 łyżki przecieru pomidorowego

      Makrele obieram ze skóry i ości. Za bardzo nie doszukiwałam się tych małych ości, bo bym siedziała tam chyba bo teraz :) Obrane makrele wrzuciłam do miski, dorzuciłam masełka i blenderem potraktowałam całość, aż uzyskałam satysfakcjonującą mnie masę. Następnie dodawałam przecieru i pieprzu i próbowałam. Następnie pokroiłam cebulkę w kostkę i przesmażyłam na masełku na złoty kolor. Poczekałam aż trochę przestygnie, wrzuciłam do miski, i zblendowałam wszystko jeszcze raz. :) No i jest świeeetna!
      Smacznego :)

      m

       

      b

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „W te pochmurną sobote ”
      Tagi:
      Autor(ka):
      alohaskarbie
      Czas publikacji:
      sobota, 18 maja 2013 17:03
  • wtorek, 07 maja 2013
    • A we wtorek

      Rosołek. Nie niedzielny, lecz piątkowy, albo wtorkowy. U nas nie gotuję się go bardzo często, bo wszyscy za nim przepadają. Na rozgrzanie, na chorobę, na ochotę :)
      Rosołek jest dla nas magiczną zupką, jego zapach roznosi się po kuchni, kusi i przyciąga. Każdy po kolei zagląda do dużego garnka, kiedy on sobie delikatnie pyrka na malutkim gazie kilka godzin. Nie wiem jak wy, ale ja zawsze pozwalam mu swobodnie dochodzić do siebie z 4 godziny co najmniej. Wtedy nabiera wiele właściwości zdrowotnych.

       

      r

       

      SKŁADNIKI:

       

      • kilka porcji rosołowych, skrzydełek, można również serduszek lub cały kurczak

      • 3-4 duże marchewki

      • 2 pietruchy

      • mały seler, lub połowa dużego

      • 3 liście laurowe

      • 4-5 ziaren ziela angielskiego

      • zielona część pora

      • liście magii (lub zwykła przyprawa magii)

      • cebula

       

      Mięso myję i zalewam wodą, tak do 3/4 powierzchni garnka. Wstawiam na gaz, dorzucam liście laurowe i ziele angielskie, przykrywam i zostawiam. Chwile przed zagotowaniem zbieram szumowiny, które wypłynęły w mięsa, dzięki temu rosołek będzie klarowny. W zależności od tego, jak długo będzie gotować rosół, musimy dorzucić warzywa. Ja dorzucam tak po 2 godzinach pyrkania rosołu (ale jeśli nie chcecie tak długo gotować, możecie wrzucić je od razu). Kiedy dokładam warzywa, pora związuję nitką, wtedy łatwiej będzie go wyłowić. Następnie obieram dużą cebule, i kładę na palnik na którym podsmażam ją w całości z każdej strony. Do momentu, kiedy skórka cebulki będzie w niektórych miejscach czarna. Wtedy wrzucam ją w całości do rosołu. Nie mam pojęcia, czy którakolwiek z wam miała styczność z dodawaniem takiej cebulki do rosołu, ale u mnie to jest w rodzinie od dawien dawna. Daje to niesamowitego posmaku :) Następnie zbieram tłuszcz z wierzchu, ponieważ my nie lubimy zbyt tłustego. Kiedy rosołek już popyrkał sobie wystarczającą ilość czasu, doprawiam go solą i pieprzem. ( w ewentualności, gdy ktoś nie miał liści magii, czyli lubczyku, dodaje jeszcze magii) Doprawiamy rosół na końcu, ponieważ, gdy doprawimy wcześniej, to zmętnieje.
      Często robię tak, że wyciągam wszystko z rosołku już ugotowanego, wszystkie warzywka i mięso, (oczywiście po za cebulą i porem, które wyrzucamy) kroję w małe kawałki w wrzucam z powrotem do rosołu. No i teraz albo gotujemy makaron, albo lane kluski.

       

      LANE KLUSECZKI:

       

      • jajko

      • mąka

       

      W małym garnuszku miksujemy jajko z mąką do konsystencji wolno lejącej. Ma być gęstsze niż naleśnikowe. Wtedy do wrzącego rosołu, nieustannie mieszając wlewamy małym strumieniem masę z garnuszka. Pozwalamy im się chwilkę pogotować i już :)

      

      d

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „A we wtorek ”
      Tagi:
      Autor(ka):
      alohaskarbie
      Czas publikacji:
      wtorek, 07 maja 2013 18:53
  • wtorek, 23 kwietnia 2013
    • Chlebek bułgarski :)

      Szczerze powiedziawszy zrobiłam ten chlebek z nudów. Ale według mnie, to to chlebka nie przypomina, słodki, bardziej drożdżówkowaty, przełożony dżemikiem własnej roboty. Delikatny, puszysty, z lekko spieczoną skórką. Cud, miód :)

       

      x

       

      j

       

      SKŁADNIKI:

      • 900 g mąki

      • 3 duże jajka, plus żółtko do posmarowania

      • 2 łyżki soku z cytryny

      • 3 łyżki oleju rzepakowego lub słonecznikowego

      • 3 łyżki cukru

      • 1 łyżeczka soli

      • 2 szklanki letniego mleka

      • trochę masła

      • 40 g drożdży

      • dżem

      • ziarna słonecznika łuskanego (opcjonalnie)

       

      Drożdż rozcieram z łyżką cukru, mąki i odrobiną mleka. Odstawiamy na bok do wyrośnięcia. W misce roztrzepuję jajka, następnie dodaję sól, mleko, cukier i olej. Gdy już wymieszane, dodaję po trochu mąkę, sok z cytryny i drożdże. Ciasto odstawiam pod przykryciem do wyrośnięcia, tak plus minus 45 minut. Następnie wyciągam na stolnicę, albo blat i kroję kulkę ciasta na 4 części. I każdą z tych części jeszcze na 4 części. Razem powstaję mi 16 małych kawałków. Teraz pierwszy z kawałów rozwałkowuję na cienki prostokąt, który następnie smaruję roztopionym masłem. Odkładam na bok i rozwałkowuję drugi kawałek. Nakładam go na pierwszy, posmarowany masłem, i smaruję dżemem. Następnie rozwałkowuję 3 kawałek, nakładam na kawałek z dżemem i smaruję masłem. 4 kawałek też rozwałkowuję, rozkładam go na pozostałych kawałkach i zwijam wszystkie razem w rulon, który trochę rozciągam wzdłuż. Powtarzam czynność także z pozostałymi kawałkami. Gdy już wszystkie zrulowane, kroję każdy rulon w trójkąty, które układam na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia na kształt słonecznika, albo jak kto woli słoneczka, ostrymi końcami trójkątów do środka. Smaruje po wierzchu żółtkiem i posypuję słonecznikiem. Wstawiam do piekarnika na 35 minut w temp. 200 st. C. Przez 25 minut mój chlebek przykrywam folią aluminiową, a żeby się nie spiekł za bardzo.

      Polecam bardzo. Najlepiej smakuję na cieplutko posmarowany masełkiem :)

       

      n

      

       

      Zaczerpnęłam przepisu z bloga: www.mojewypieki.com. Plus małe, moje modyfikację:)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Chlebek bułgarski :)”
      Tagi:
      Autor(ka):
      alohaskarbie
      Czas publikacji:
      wtorek, 23 kwietnia 2013 14:40
  • wtorek, 16 kwietnia 2013
    • A wtorkowy poranek

      No i nareszcie nadeszła wielce oczekiwana, upragniona, wyproszona WIOSNA! I wyciągnęłam lekki, ładny wiosenny płaszczyk, a ten ciężki, ocieplany, z obrzydzeniem i ulgą schowałam do szafy :) I jestem z tego powodu bardzo zadowolona!
      A na ulicach w końcu pełno roześmianych dzieciaczków, z rana śpiew ptaszków wybudza mnie ze snu, i z uśmiechem na ustach obserwuję snop światła na podłodzę mojego pokoju :)

       

      b

       

      Robiłam wczoraj pasztet. I jak to z tym pasztetem bywa, trzeba było ugotować mięsko, także został mi garnuszek wspaniałego wywaru.
      No i co z nim zrobić? Pierwsza do głowy wpadła grochówka, ale ostatnio ją robiłam, a w ogóle ja tak za bardzo za nią nie przepadam. No to pomyślałam, żeby zrobić ogórkową. I Jest! Aromatyczna, w sam raz kwaśna i treściwa. Bo lubię jak w zupie pływa trochę mięska, ziemniaczków, marcheweczki :)

       

      n

       

      SKŁADNIKI:

       

      • 5-6 ziemniaków

      • 2-3 marchewki

      • pietruszka

      • jak ktoś lubi, to trochę selera

      • 300 g żeberek

      • 500-700 g ogórków kiszonych

      • sól, pieprz, ziele angielskie i liść laurowy

       

      Do mojego wywaru, a w przypadku gdy go niema, do garnka wody, do połowy wypełnionego wodą dodałam żeberka, ziele angielskie i liść laurowy i gotuje do zmięknięcia mięsa. Następnie żeberka wyciągam, a ziemniaki kroję w kosteczkę i wrzucam do garnka. Marchew i pietruszkę ścieram na tarce o grubych oczkach, albo też kroję w kostkę i wrzucam do garnka. Mięsko obieram z kości, i kroję w mniejsze kawałki. Również dodaje do garnka. Gdy warzywka są już miękkie, (około 15 minut), dodaję ogórki starte na tarce o grubych oczkach. Ogórki dodaję partiami i próbuję, żeby nie przekwasić zupy. Doprawiam solą i pieprzem. Gotuję jeszcze kilka minut, aby smaki fajnie się przegryzły i podaję ze skibką białego pieczywa posmarowanego masłem. U nas w domu, lubimy jeszcze do zupy na talerzu dodać łyżkę czy dwie kwaśnej śmietany.

      

      .

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „A wtorkowy poranek”
      Tagi:
      Autor(ka):
      alohaskarbie
      Czas publikacji:
      wtorek, 16 kwietnia 2013 12:51
  • piątek, 12 kwietnia 2013
    • Maxi maxi maxi king :]

       No i zrobiło się trochę cieplej. Trochę! Ale pada... bezlitośnie pada już chyba 3 dzień. Także zamiast śniegu, mamy wodę. Może ta nasza pogoda stopniowo przeistacza się z zimy w lato? Jeśli tak, to mam nadzieję, że pójdzie jej to dość szybko!

       

      n

       

      Siedzę wykończona i nawet paluchem u nogi nie chce mi się ruszyć. Dzisiejsza praca mnie wykończyła do cna. A ty w weekend jeszcze studia i egzaminy. A że mam ich kilka, to wyznaje złotą zasadę, że albo nauczę się na wszystkie byle jak, albo jeden sobie odpuszczę i wydrukuję maleńkie pomoce naukowe :) Jakże ważne dla każdego biednego studenta :)

       

      Przedstawiam wam dziś fenomenalny przepis na Maxi Kinga. To jest jedno z tych ciast, które znikają BŁYSKAWICZNIE! Pomimo tego, że zawsze robię placki na dużej blaszce, na drugi dzień zostały już tylko dwa kawałki. Także smaczny, a do tego prosty i bez pieczenia.

       

      m

       

      MAXI KING:

      • około 400 g herbatników

      • 1 puszka masy krówkowej

      • 1 1/4 szkl mleka

      • 1,5 kostki masła

      • 3/4 szkl cukru

      • 2 opakowania cukru waniliowego

      • 400-500 g mleka w proszku

      • 2 czekolady (1 mleczna, 1 deserowa)

      • około 150 g orzechów

       

      Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Położyć pierwszą warstwę herbatników. Szklankę cukru, cukier i cukier waniliowy zagotować i odstawić do ostygnięcia. Masło ucieramy na puszystą masę, dodajemy 1 szklankę mleka i 4 szklanki mleka w proszku. Miksujemy. Połowę tej masy, wylewamy na herbatniki i przykrywamy kolejną warstwą herbatników. Następnie wykładamy na herbatniki masę krówkową, którą wcześniej warto jest lekko zmiksować lub pomieszać trzepaczką. Od razu na masę krówkową wykładamy resztę masy mlecznej, i kolejną warstwę herbatników. Następnie orzechy rozdrabniamy na mniejsze kawałki i prażymy na patelni. Czekoladę roztapiamy w rondelku z mlekiem, i po rozpuszczeniu dodajemy orzechy i wylewamy na wierzch ciasta. Wkładamy do lodówki na około 2 godzinki przed jedzeniem. Jednak lepiej smakuje następnego dnia, gdy smaki się przegryzą, a herbatniki trochę zmiękną :)

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Maxi maxi maxi king :]”
      Tagi:
      Autor(ka):
      alohaskarbie
      Czas publikacji:
      piątek, 12 kwietnia 2013 18:00
  • środa, 10 kwietnia 2013
    • Ptasie mleczko

      Klasyczne ptasie mleczko. Zazwyczaj robię ję, gdy w lodówcę nadmiar kremówki. Tak było i tym razem. Ale pomimo tego, że nie zostało zrobione planowo, tylko dla wykorzystania śmietany, zniknął błyskawicznie :) Wszyscy go kochamy.

       

      c

       

      BISZKOPT:

      • 6 jajek
      • 1 szkl cukru
      • 1,5 szkl mąki
      • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
      • ekstrat waniliowy
      • troszkę oleju

      Białka ubijamy z dodatkiem szczypty soli, następnie dodajemy cukier i dalej ubijamy aż do postania kremowej masy, wtedy dodajemy żółtka i wanilie i olej. Kiedy wszystko ładnie wymieszany, przesiewamy mąkę z proszkiem i delikatnie mieszamy drewnianą łyżką. Gdy dokładnie wymieszane, wlewamy do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 st. C na około 30 minut. Do suchego patyczka. Po upieczeniu wyciągamy od razu ciasto z piekarnika, i rzucamy z odległości około pół metra na koc rozłożony na podłodze. Wstawiamy z powrotem do piekarnika i pozostawiamy do wystygnięcia. Dzięki rzucaniu, biszkopt będzie równy, i wbrew pozorom nie opadnie tak znacznie jak zazwyczaj.

       

      KREM:

      • 0,5 -0,7 l kremówki
      • 2 galaretki truskawkowe

      Galaretki gotujemy z zmniejszonej ilości wody. Zamiast 1 litra, rozpuszczamy ję w 0,8 l wody. Następnie studzimy. W tym czasie ubijamy kremówkę i lekko słodzimy. Nie za dużo, bo galaretka jest słodka. Gdy galaretka zacznie tężeć, dodajemy do trochu do kremówki i lekko ubijamy do połączenia składników. Wylewamy na ciasto i wstawiamy do lodówki do stężenia.

       

      x

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Ptasie mleczko ”
      Tagi:
      Autor(ka):
      alohaskarbie
      Czas publikacji:
      środa, 10 kwietnia 2013 13:12
  • niedziela, 07 kwietnia 2013
    • Aromatyczna tarta cytrynowa

      Ten przepis leżał sobie trochę i czekał. Jakoś nie czułam związku z niczym, żeby go dodać. Ale teraz patrze na moje zimowe kozaki, na słonko, które nieśmiało (w końcu) zagląda do mojego pokoju. Patrze na pyłki, które tańczą w snopie światła, i stwierdziłam, że oto czas. Oto czas na tartę cytrynową.

       

      f
       

       

      Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale mi cytryny kojarzą się z latem. Z lemoniadami, które popija się podczas ciepłego wieczoru, z uczuciem ochłodzenia, gdy słońce pokazuję nam co potrafi :) Wiem, że zimą dominuje u nas w Polsce, herbata z cytryną. Ale jakoś zawsze o tym zapominam ;p

       

      b

       

      Ta tarta jest kombinacją przepisu na mufinki z kremem z bloga ciasteczkolandia.blox.pl. Patrzyłam na te muffinki, i stwierdziłam – zrobię tarte! :) wyszło jak wyszło. Według mnie, krem był zdecydowanie za słodki, dlatego od razu zmodyfikowałam ilość cukru, dodałam więcej serka i cytryny. I było super :)

       

      TARTA CYTRYNOWA:

       

      • 120 g mąki tortowej

      • łyżeczka proszku do pieczenia

      • 125 g miękkiego masła

      • 2 duże jajka

      • 120 g cukru

      • 2 łyżki soku z cytryny

      • 2 łyżki mleka

      • starta skórka z 1 cytryny

      • trochę ekstraktu waniliowego

       

      Masło wrzucić do miski i zmiksować na piankę, dodać cukier i jajka, dalej miksując dodaj mąkę z proszkiem, a następnie sok i skórkę z cytryny i wanilię. Ciasto przełożyć do foremki do tarty, Takiej, której dno ma wystające brzegi, żeby po upieczeniu i odwróceniu było miejsce na krem. Wsadzamy do piekarnika na około 25-30 minut w temp. 190 st. C. Pieczemy do tzw. Suchego patyczka.

       

      KREM:

       

      • 60 g miękkiego masła

      • 180 g cukru pudru

      • łyżka soku z cytryny, albo i dwie :)

      • 150 g twarożku. Jakiś turek czy inny kanapkowy

       

      Masło miksujemy i dodajemy cukier puder, następnie sok z cytryny i twarożek. Radzę spróbować kremu i w razie potrzeby dodać więcej cukru, albo więcej cytryny. Jak komu w gust :)

       

      Na upieczone i wystudzone ciasto wylewamy krem i wrzucamy do lodówki na godzinkę co najmniej. Aż krem trochę stężeje, i smaki dojrzeją do jedzenia :)

      

      b

       

      v

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Aromatyczna tarta cytrynowa”
      Tagi:
      Autor(ka):
      alohaskarbie
      Czas publikacji:
      niedziela, 07 kwietnia 2013 13:05
  • czwartek, 04 kwietnia 2013
    • Masło orzechowe!

      Według mnie, jest to świetna alternatywa dla dzieci i dorosłych zamiast kupnej nutelli :) Świetnie smakuje z chlebem, tostami czy do przełożenia placków. Gorąco zachęcam. Jest 100 razy zdrowsze niż to kupne, ze sklepu, a sami dozujemy smak. Bo możemy regulować stopień słodkości, czy ma być bardziej orzechowe czy czekoladowe... super :)

      U mnie w domu, pojawia się często :)

       

      o

       

      MASŁO ORZECHOWE:


      • 200-300 orzechów ziemnych solonych.

      • trochę miodu

      • czekolada lub kakao

       

      Orzechy podpiekamy w piekarniku w 200 st. C około 20-30 minut co jakiś czas mieszając, ponieważ bardzo łatwo czernieją i są potem gorzkie. Od razu po wyciągnięciu orzechów z piekarnika, przekładamy je do blendera, czy malaksera, ponieważ będziemy je teraz mielić. Jest to proces dość długi. Orzechy potrzebują kilkunastu minut nieustannego blendowania, żeby zrobiła się z nich gęsta ciecz. Nie dodawajcie do nich żadnych tłuszczy, olejów czy temu podobnych. Orzechy mają wystarczająco dużo oleju same w sobie. Gdy już otrzymaliśmy ładną papkę dodajemy miodu do smaku i jak ktoś lubi, czekolady, kakao. Blendujemy do połączenia składników i wykładamy do miseczki.

      

      n

       

      m

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Masło orzechowe! ”
      Tagi:
      Autor(ka):
      alohaskarbie
      Czas publikacji:
      czwartek, 04 kwietnia 2013 13:45
  • środa, 03 kwietnia 2013
    • Cytrusek :)

      Jest to placek chyba każdemu znany. Nie robię go zbyt często, ale raz na jakiś czas musi gościć na naszym stole :)

      Lubie połączenie tych smaków. Bo przecież jest to placek. Czyli słodki. A jednak cytrynowy – czyli kwaśny! Delikaty, cytrynowy, słodki, kwaśny. W sam raz do kawy :)

      I nadal w oczekiwaniu na wiosnę. Albo zwyczajny brak śniegu. Ehh... Ja mam go już dość. Mój samochód też :)

       

      c

       

      SKŁADNIKI:

       Biszkopt:

      6 jajek

      1 szklanka cukru

      1,5 szklanki mąki

      2 łyżeczki proszku

      troszkę oleju (ciasto będzie pulchniejsze)


      Masa cytrynowa:

      2 szklanki wody

      1/2 szklanki soku z cytryny

      3/4 szkl. cukru

      2  budynie waniliowe

      12 dag masła

      2 żółtka

       

      Pianka

      1/2 l śmietany 30 %

      2 śmietanfixy lub żelatyna

      cukier waniliowy

      cukier do smaku

       

      Dodatkowo:

      ok. 35 dag herbatników

       

       

      Lukier:

      20 dag cukru pudru

      soku z cytryny ile trzeba :)

       

       

      vc

       

      b


      Białka ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli, dodać cukier i u ubijać. Następnie dodać żółtka i dalej ubijać. Na koniec wsypać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Delikatnie wymieszać.Ciasto wylać do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia. Włożyć do nagrzanego piekarnika i piec przez około 25 minut. Ostudzić.

      1 szkl. wody zagotować z połową cukru. W pozostałej wodzie i soku z cytryny rozmieszać resztę cukru u budyń waniliowy w proszku. Wlać do gotującej się wody, zagotować i chwilkę pogotować na małym ogniu. Do gorącej masy dodać masło i żółtka. Całość zmiksować i ciepłą masę cytrynową wyłożyć na biszkopt. Pozostawić do ostudzenia.

      Żelatynę rozpuścić w gorącej wodzie i dokładnie rozmieszać. Lub użyć śmietanfixu. Schłodzoną śmietanę ubić z cukrem waniliowym i cukrem. Następnie dodać letnią żelatynę (lub śmietanfix) i dokładnie zmiksować. Pianę wyłożyć na ostudzoną masę cytrynową. Na niej rozłożyć herbatniki.

      Do miseczki wsypać cukier puder, dodać sok z cytryny, wymieszać do oczekiwanej konsystencji. Gotowym lukrem polać herbatniki. Całość wyłożyć do lodówki do schłodzenia.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Cytrusek :)”
      Tagi:
      Autor(ka):
      alohaskarbie
      Czas publikacji:
      środa, 03 kwietnia 2013 11:43